piątek, 15 listopada 2013

Prologue

Szybkim krokiem wracałam do domu, przemarznięte dłonie wsunęłam do kieszeni płaszcza. Śnieg skrzypiał pod moimi stopami ale nie zwalniałam tempa. Jutrzejszy dzień miał być spełnieniem moich marzeń... miałam zostać żoną najwspanialszego mężczyzny na ziemi. Poznaliśmy się 3 lata temu na placu zabaw... siedziałam na huśtawce wypłakując oczy gdy ktoś zaszedł mnie od tyłu zaczynając huśtać...

- To na poprawę humoru... piękne dziewczyny nie płaczą - Do dziś mam w pamięci jego przerażoną twarz kiedy za mocno pchnął i wylądowałam w kałuży błota.. tak... nigdy nie zapomnę tego dnia. Przy nim zawsze czułam się niczym prawdziwa księżniczka. W tej samej chwili moich uszu dobiegł mrożący krew w żyłach krzyk. Odwróciłam głowę i ujrzałam mężczyznę pochylającego się nad nieruchomą dziewczyną, o tym, że oddychała świadczyła unosząca się klatka piersiowa. Chciałam uciec lecz strach sparaliżował każdą część mojego skostniałego ciała. Blask księżyca odbijał się w ostrzu, które trzymał w dłoni. Wziął mały zamach a po chwili ręka mężczyzny opadła przebijając serce kobiety. Z moich ust wydobył się niemy okrzyk. Wytarł nóż w jej białą suknię jednak jak tylko się odwrócił i nasze oczy się spotkały o mało nie padłam trupem. Miałam nadzieję, że to tylko jakiś pieprzony koszmar i że zaraz się obudzę... Niestety....